PODRÓŻ – każda zaczyna się od pierwszego kroku

PODRÓŻ – każda zaczyna się od pierwszego kroku

Podróż zaczyna się tam, gdzie zaczyna się życie… ale ta podróż ma wiele etapów. Dla mnie ich odkrywanie jest czymś niezwykłym. Uwielbiam poznawać nowe, uczyć się, dostrzegać rzeczy, których wcześniej nie widziałam, odkrywać… ale bywa, że przychodzimy na świat wiedząc, co jest nam pisane. Być może miałeś podobnie…

Należę do grona szczęściarzy, którzy od zawsze wiedzieli, co będą robić w życiu. Nie jestem typem człowieka, który planuje z wyprzedzeniem, wręcz przeciwnie – jestem otwarta na nieznane i lubię niespodzianki, ale od kiedy pamiętam, wiedziałam, że będę śpiewać. Nie dostałam mikrofonu na pierwsze urodziny (ani żadne kolejne) i nikt w rodzinie nie pchał mnie w tę stronę, ale była to dla mnie jakiegoś rodzaju oczywistość. Kiedy zjawiali się na mojej drodze ludzie lub sytuacje, które prowadziły mnie w innym kierunku, za każdym razem (wcześniej lub później) przychodził moment, w którym docierało do mnie, że muszę z czegoś zrezygnować.

Muzyka to moje życie, ale ta świadomość niewiele ułatwia. Jak pielgrzym doświadcza przygód i trudności, żeby dotrzeć do upragnionego celu, tak i ja postrzegam sytuacje i kolejne etapy życiowe jako lekcje, które prowadzą mnie we właściwym kierunku. Jedne służą temu, by zbaczać z drogi, inne – by na nią powrócić, jedne – by upadać, inne – by się podnieść.

Jako dziecko codziennie układałam nowe piosenki np. w drodze ze szkoły do domu – nie wierzyłam wtedy, że kiedykolwiek odważę się podzielić nimi ze światem. Od najmłodszych lat pisałam wiersze i opowiadania – zwykle do szuflady. Jednym z moich ulubionych zajęć było rysowanie – przepadło. Tym, co dopełniało moją miłość do muzyki, był taniec – w którymś momencie zabrakło mi motywacji i przede wszystkim pewności siebie. Ze śpiewania nie zrezygnowałam nigdy mimo porażek, mimo trudności, braku wiary w siebie i mimo świadomości, jak wiele pracy przede mną. A jednak czymś innym jest samo wykonywanie utworów a czymś zupełnie innym tworzenie i wyśpiewywanie siebie. Mnóstwo rzeczy musiało się zdarzyć, żebym potrafiła dzielić się tym, co moje, zamiast chować się za cudzą twórczością…

Przez wiele lat nie potrafiłam zrozumieć, dlaczego niektórzy mają taką łatwość w dzieleniu się sobą, dlaczego szybciej osiągają swoje cele, nie boją się oceny innych, skąd bierze się w nich wiara w siebie, odwaga i pewność, że robią coś dobrze? Dostałam od losu wiele pięknych rzeczy, ale tego nie… Zawsze brakowało mi wiary w swoje możliwości. Moje kroki naprzód były mniejsze niż ludzi, których poznawałam. Moja pewność siebie upadała, kiedy patrzyłam na osoby, które świetnie sobie radzą w podążaniu za swoją pasją. Moja droga na samym starcie wydawała się dłużyć w nieskończoność. Nie rozumiałam jeszcze, że iść pod górę, znaczy zajść wyżej…

Czasem myślałam, że tylko cud może sprawić, że zacznę iść po swoje.. Czekałam, aż ktoś zrobi ważny krok za mnie. Tkwiłam w marzeniach, które bałam się spełniać i dzisiaj rozumiem, że moja podróż nie bez powodu wiodła przez zakręty i wertepy – bez nich nie odkryłabym, jak wiele JA mogę zdziałać…

Fascynuje mnie to, że nasze podróże są tak odmienne, choć przecież koniec końców dążymy do tego samego… Przeżywamy podobne historie, wzloty, upadki, załamania, chwile szczęścia, a każdy z nas postrzega je inaczej, interpretuje w inny sposób i w końcu wyciąga zupełnie inne wnioski. Ciekawi mnie, jak to jest u Ciebie – czy dążysz do upragnionego celu, czy też wolisz odkrywać po kolei elementy swojej układanki… Czy poznajesz siebie każdego dnia na nowo, czy uznałeś, że wszystko już wiesz i szukasz swojego miejsca w świecie? Jaka jest Twoja podróż i jak radzisz sobie z przeciwnościami? I… czy potrafisz zaakceptować fakt, że tylko wtedy, kiedy masz pod górę, możesz wdrapać się na szczyt…

🦋

„Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie.”

H. Jackson Brown Jr.

Dodaj komentarz