POZNAWANIE – droga do samego siebie

POZNAWANIE – droga do samego siebie

Kilka lat temu usłyszałam od mojej nauczycielki śpiewu ważne zdanie o tym, że najdłuższa droga to droga do samego siebie. Słyszałam od niej wiele ważnych zdań, ale to konkretne powróciło do mojej pamięci w minionym tygodniu, kiedy uświadomiłam sobie, że – pośród wszystkich moich sukcesów, radości, wyjątkowych chwil, uniesień i wielu przyjemnych doświadczeń – największym osiągnięciem, jakiego dokonałam, jest właśnie odnalezienie drogi do mnie samej. Chciałabym na niej pozostać i wiem, jaka to ciężka praca, ale satysfakcja, jaka temu towarzyszy jest znacznie większa…

Czy bycie sobą może być czymś trudnym, skoro tacy się właśnie rodzimy? Jedyni w swoim rodzaju, wyjątkowi, inni, niepowtarzalni – to właśnie my – każdy z nas. Przychodzimy na świat gotowi, a potem… nasze otoczenie, najbliżsi, wymogi społeczne, ustalone normy, sprawiają, że jesteśmy coraz bardziej obcy w swoim własnym ciele. W pewnym momencie (czasami po wielu latach życia) większość z nas zauważa, że „nie jest do końca sobą”. Trudno jest być kimś innym, ale… czujemy, że coś zatraciliśmy, że bycie „w pełni sobą” jest coraz bardziej odległe, że blokady, które mamy w sobie to nie nasz charakter, ale coś, co nam „podarowano” tak samo jak obawy, że nie pasujemy do tego świata… Jak mamy pasować skoro nie ma drugiego takiego człowieka jak my? Szczęśliwi, którzy tego nie doświadczyli… Którzy nigdy nie zboczyli ze swojej drogi. I nieszczęśliwi Ci, którzy nawet nie zauważyli, jak są od niej daleko, nie domyślają się, że można być bliżej siebie…że można odnaleźć swoje zagubione „ja”.

Stajemy na rozdrożu i zastanawiamy się, co można zrobić, żeby znaleźć swoje światło, które ktoś w nas nieświadomie przygasił. Szukamy powodów i rozwiązań. Nie ma jednej recepty. My jesteśmy poszukiwaczami i my jesteśmy tym, czego poszukujemy. My jesteśmy odpowiedzią.

Nasze doświadczenia są tak mylące, że nie raz i nie dwa najpiękniejsze zdarzania okazują się początkiem jakiejś katastrofy, a czasami wręcz przeciwnie – coś, co wydaje nam się obce, wymaga poświęcenia albo nawet rani, okazuje się być drogą najwłaściwszą. Rzadko kiedy mamy pewność, że idziemy we właściwym kierunku. Nie wiemy do końca, gdzie jest nasz cel, bo nawet, gdy spełniamy wyznaczone przez siebie zadania i plany, zaraz ukazują się kolejne, a czasami zanim jeszcze dotrzemy do wyznaczonego sobie punktu, sami zmieniamy azymut. Trudno więc spojrzeć sobie w oczy i powiedzieć „wiem, że jestem na właściwej drodze”, kiedy z dnia na dzień zmieniają się perspektywy, potrzeby, priorytety, otoczenie, możliwości… A jednak, jeśli zaczynamy dążyć do swojego wnętrza, próbujemy zrozumieć własne potrzeby i wsłuchujemy się w siebie bardziej niż w głos otoczenia, zdarzają się rzeczy niezwykłe – zaczynamy rozumieć znacznie więcej… Odnajdujemy swoje powołanie – swoją misję.

Według mnie to właśnie jest jeden z najważniejszych celów poznawania siebie – znalezienie odpowiedzi na pytanie: po co tu jestem? Jakie jest moje zadanie? Nie na dzisiaj czy na jutro, nie wobec pracodawcy, rodziców czy partnera, ale co mogę dać od siebie innym… Do czego zostałem stworzony… Jak wiele jeszcze kryje się we mnie rzeczy, których nie znałem wcześniej… Jak wiele mam talentów? Co jeszcze dane mi będzie odkryć? Jak wielu pytań jeszcze sobie nie zadałem? Jak wiele odpowiedzi zdążę znaleźć?

Poznawanie siebie jest drogą nieskończoną, ale przychodzi moment, kiedy wiesz, że jesteś na tej właściwej Drodze. Życzę Ci odnalezienia tej drogi, nawet jeśli ma to potrwać lata… Czy już ktoś Ci powiedział, że jesteś jedyny w swoim rodzaju…? Daj światu to, co jest w Tobie najpiękniejsze. Weź ze świata to, co pozwala Ci być najbliżej siebie, co pomaga Ci być piękniejszym wewnątrz.

🦋

„Żadna droga w moim życiu nie była tak długa jak ta, która miała mnie zaprowadzić do mnie samej.”

Alice Miller

 

Dodaj komentarz