NIE LICZ DNI – niech one się liczą…

NIE LICZ DNI – niech one się liczą…

Minęło już parę tygodni od premiery mojego drugiego autorskiego utworu. Czekałam z tym wpisem, bo byłam ciekawa Waszego odbioru… Wciąż jestem ciekawa.

Wiecie… dzielenie się sobą „aż tak” to dla mnie zupełna nowość w życiu i powolutku się z tym mierzę, za każdym razem mając w sobie ogrom ciekawości, jak zareaguje odbiorca. Czy na przykład odsłuchanie utworu po jakimś czasie zmienia punkt widzenia, czy pozostawia go takim samym. Czy moi słuchacze to osoby, które wydają opinię po fragmencie, czy odsłuchują od początku do końca albo nawet kilka razy. Czy dla odsłuchujących ma znaczenie tekst, czy bardziej melodia i czy ktoś znalazł w tym opowiadaniu kawałek siebie… Jesteśmy od siebie tak różni, tak pięknie różni… Każdy ma inne przeżycia więc inny punkt widzenia. Nasze spojrzenia są tak odmienne, stąd właśnie wyjątkowe, bo u każdego co innego
ma znaczenie, co innego wyzwala emocje, inne obrazy otwierają się przed
oczami i inne przestrzenie, inne mapy sie tworzą wciąż na nowo…

Jako wokalistka, ale też jako słuchacz, mam zwykle tak, że do każdej piosenki dopasowuję swoją własną historię. Nie zastanawiam się zbyt długo nad powodem, dla którego autor napisał ten tekst, ale raczej szukam w nim siebie. Czasami taka myśl przychodzi sama po usłyszeniu paru wersów, a czasami trzeba dać czas i poszukać.

Chciałabym, żeby wśród moich słuchaczy znaleźli się tacy, którzy swoją własną wewnętrzną historią nadadzą utworom drugie życie. Sytuacje, w których powstają we mnie słowa czy muzyka są przeróżne, tak samo jak powody, z jakich przychodzą mi na myśl, ale one są istotne tylko dla mnie, a dla każdego z Was tych kilka słów będzie niosło zupełnie inną opowieść, niczym nie związaną z moją. Ciekawe jaką…


🦋

„Muzyka to chińska łamigłówka, którą każdy rozwiązuje po swojemu i zawsze dobrze, bo jest bez rozwiązania.”

Wł. St. Reymont

Dodaj komentarz