JAKBY NIC – nowy początek

JAKBY NIC – nowy początek

Kiedy jest najlepszy moment na podsumowanie roku? Zanim się skończy, czy gdy już zacznie się kolejny – z nowymi wyzwaniami, planami…? To może być Nowy Rok, ale też dzień Twoich urodzin, ważne dla Ciebie święto albo jakaś istotna dla Ciebie rocznica. Każdy moment jest dobry, żeby zastanowić się, co zmieniło się w Tobie/we mnie w ostatnim roku? Co dał mi świat?

Dla mnie każde podsumowanie wiąże się z wdzięcznością za to, co mnie spotkało. W ważnych chwilach, a szczególnie na koniec roku, staram się przypomnieć sobie całe dobro, które na mnie spadło… To głównie wdzięczność wobec innych, ale też wdzięczność wobec samej siebie. To drugie jest szczególnie ważne – zauważenie, jak wiele dokonaliśmy w minionym czasie, ile razy udało nam się wyjść ze swojej strefy komfortu i – mimo strachu – spełnić marzenia mniejsze lub większe, zrobić coś dobrego dla innych albo zadbać o siebie, o swój psychiczny komfort.

Dla mnie po wielokroć ten rok był wyjątkowym. Przede wszystkim zakończyłam terapię, która okazała się najlepszą decyzją w moim życiu. Pomogła poznać siebie i zmienić to, co usilnie przeszkadzało mi w życiu iść naprzód. Wiele rzeczy, których dziś udaje mi się dokonywać, zawdzięczam właśnie tej decyzji.

Nowy początek, który uwzględniłam w tytule, oznacza dla mnie moment „drugich narodzin” człowieka… Nazwę to sobie odrodzeniem naszej świadomości. Czasami czujemy, że jakaś część nas urodziła się na nowo. Mają tak osoby, które przeszły ciężką chorobę, ludzie, którzy otarli się o śmierć, a także ci, którzy walczyli o życie nie na szpitalnym łóżku ale w swojej głowie i w sercu. Wiem, że takich osób jest wiele. Jestem jedną z tych, które tę walkę wygrały. I zamierzam wygrywać ją nadal…

Ta strona, moje nagrania – to rzeczy, na które wcześniej bym się nie odważyła. Mimo że uważam się za osobę odważną, tego strachu nie potrafiłam pokonać przez 30 lat. Do dzielenia się sobą odwagi mi brakowało, a tu proszę… Udało mi się nagrać w tym roku moje pierwsze autorskie utwory i to aż cztery!

„Jakby nic” jest pewnego rodzaju początkiem… Jest dla mnie zakończeniem pewnego etapu życia i otwarciem na nowe. To jakby wzlatywanie ponad granice widzialnego świata, ponad swoje blokady i swój strach, ponad ból i żal. Możliwość wybaczenia sobie i innym. Zrobienie świadomego kroku naprzód. Droga przed siebie zawsze wiąże się z pewnego rodzaju ryzykiem. To dlatego wielu z nas woli zostać w miejscu wygodnym, pewnym i sprawdzonym, a czasem niewygodnym i niepewnym, ale sprawdzonym…

U mnie jest inaczej. Może nie jestem fanem wysokiej adrenaliny. Nie podejmuję się nowych wyzwań po to, żeby obudzić w sobie strach i emocje, ale jeśli coś jest dla mnie ważne to, mimo strachu i mimo trudnych emocji, próbuję…

To próbowanie doprowadziło mnie aż tutaj. Spełniam się wokalnie, twórczo, jako pedagog i motywator i jako człowiek. Staram się być tym dobrym, a jak wychodzi… Spróbujcie ocenić siebie sami. I docenić! A niekoniecznie zastanawiać się, co uważają inni na Wasz temat. Ja… wciąż się rozwijam i widzę przed sobą długą drogę, bo wiele jeszcze nie umiem, ale umiem docenić to, czego już się nauczyłam, a to wielki wyczyn w moim przypadku i pewnie niejeden z Was ma z tym problem.

Doceń siebie – swoje małe i większe postępy. Miej przed sobą kolejny piękny, spełniony rok. Wiele zależy od Ciebie. Może tym razem mniej postanowień ale za to takie, które będą Cię uszczęśliwiać i doprowadzą tam, gdzie zechcesz…?

🦋

„Nigdy nie jest za późno, żeby rozniecić w sobie ogień i stać się płomieniem. Dopóki oddychasz, nigdy nie jest za późno.”

Liz Rosenberg⁠

Dodaj komentarz